#1 2014-04-16 09:53:33

Shiryou

Administrator

Zarejestrowany: 2014-04-16
Posty: 33
Punktów :   

Sen z Peterem

Sen z Peterem


aga w
Niezarejestrowany
12:58 12-14-2010

IP: 79.184.xxx.xxx
Pierwszy raz po śmierci przyśnił mi się Peter. Spacerowaliśmy po mojej ulicy. Mijaliśmy pewien dom, dom miał dziwno- śmieszną nadbudowę i Peter zażartował w swoim stylu na ten temat i zapytał co to jest ten dom. Ja mu zaczęłam odpowiadać historię tego domu - autentyczną moim łamanym angielskim. Mieszkała tam rodzina, później facet - lekarz od trupów z matką i swoją rodziną i już miałam mu powiedzieć, że facetów będąc w wieku Petera umarł na serce nagle. Gdy Peter mnie przytulił. zrobiło mi się głupio bo sąsiedzi patrzyli na nas, ale nic myślę, sam Peter Steele mnie przytula to jakoś to zniosę, wzruszyłam się tym nawet i pocałowałam go w policzek. I się obudziłam 

A historia tym dziwna, że ów facet umarł na serce na spacerze z żoną na tej właśnie ulicy, którą we śnie szłam z Peterem. Był w jego wieku mniej więcej. Znałam go i byłam na jego pogrzebie. Był bardzo przystojny i jeden raz rozmawiał ze mną gdy przyszedł do mojego brata. Patrzył się na mnie dziwnie a ja patrząc się na niego zastanawiałam się, czy zabił swoją żoną - bo pierwsza jego żona nagle znikła bez śladu i był o to posądzany, ale nie było dowodów. Jedynie fakt, że jako lekarz od trupów mógł swoją żonę po prostu rozpuścić. Historyjka na pewno spodobałaby sie Peterowi, no ale we śnie nie zdążyłam mu jej dokończyć....

Żegnaj Peter... I dzięki za piękny sen z Tobą. Cieszę się, że w końcu mi się przyśniłeś. RIP dla Ciebie i dla tego faceta ..
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
14:01 12-14-2010

IP: 79.184.xxx.xxx
ten sen był dziś w nocy.. a dziś mija 8 miesięcy od śmierci Petera. Chyba nie ma przypadków. Tak się zastanawiam nad znaczeniem. Dom w którym mieszkał facet - lekarza od trupów... A Peter sam miał sekcję zwłok robiona. Facet od trupów zmarł tak jak Peter nagle na serce. Na tej ulicy na której spacerowałam z Peterem... A Peter za życia modlił się za dusze w czyśćcu.. być może dusza tego faceta wysłała do mnie Petera aby mi przypomnieć aby się modlić za niego.. w końcu był moim sąsiadem a ja się za niego nie modliłam w ogóle..
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
21:10 12-14-2010

IP: 79.184.xxx.xxx
Proponuję aby każdy kto miał jakiś sen z Peterem po jego śmierci tutaj go opisał.
Chyba to była Grafit i pisała, że miała sen z Peterem, który się do niej uśmiechał. Może go tutaj jeszcze raz opisze?
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
00:43 12-15-2010

IP: 178.36.xxx.xxx
"Sen z Peterem"
...sen z Peterem to nie taka prosta sprawa...prawdę powiedziawszy najczęściej wcale nie można się wyspać, więc trudno mówić tu o śnie w dosłownym tego słowa znaczeniu...bardziej odpowiednim słowem będzie w tym wypadku podsypianie lub tzw.drzemka...
...dlaczego?...otóż, jeśli mamy do czynienia z ponad dwumetrowym osobnikiem rodzaju męskiego, który po wypiciu kilku flaszek nie koniecznie wytrawnego wina ma ochotę na sen..musimy liczyć się z tym, że na pewno nie trafi najpierw pod prysznic...na szczoteczkę do zębów rzuci tylko pogardliwe spojrzenie...coś tam wybełkocze o tym, żebyś się szykowała...po czym bezceremonialnie rozwali się po środku łóżka na wznak...przydusi Ci krtań swoją 15kg. kończyną górną...dolnej nie użyje bo przeszkodzą mu w tym do połowy zdjęte spodnie...ufff...ale za to zagwarantuje Ci do rana wyjątkową symfonię dźwięków...tych na górze i tych na dole...

...nie gniewaj się Aga...nie mogłam się powstrzymać bo mam głupawkę ze zmęczenia....
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
16:01 12-15-2010

IP: 79.184.xxx.xxx
NO grafit pojechała 

Na szczęście nie mam i nie miałam nigdy erotycznych snów z Peterem. Może to dziwne, ale nigdy nie był on dla mnie też obiektem seksualnym. A zwłaszcza po swoim i moim nawróceniu. Oczywiście podobał mi się, bo chyba musiałabym być lesbą aby mi się taki facet nie podobał. Ale to podobanie było na zasadzie - ładny kotek też mi się podoba, ładny kwiatek, dom itd. Jak coś jest ładne to się podoba  nawet ładna dziewczyna może mi się podobać.

No ale może ja jestem wyjątkiem i większość fanek ma inne podejście? Niemniej mój apel o sny z Peterem jest nadal aktualny. Wierzę, że przez sny mogą przychodzić do nas zmarli i coś nam przekazywać, jakieś ważne dla nas informacje. Więc i Peter też może przyjść
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
16:25 12-15-2010

IP: 178.36.xxx.xxx




NO grafit pojechała 

Na szczęście nie mam i nie miałam nigdy erotycznych snów z Peterem. Może to dziwne, ale nigdy nie był on dla mnie też obiektem seksualnym. A zwłaszcza po swoim i moim nawróceniu. Oczywiście podobał mi się, bo chyba musiałabym być lesbą aby mi się taki facet nie podobał. Ale to podobanie było na zasadzie - ładny kotek też mi się podoba, ładny kwiatek, dom itd. Jak coś jest ładne to się podoba  nawet ładna dziewczyna może mi się podobać.

No ale może ja jestem wyjątkiem i większość fanek ma inne podejście? Niemniej mój apel o sny z Peterem jest nadal aktualny. Wierzę, że przez sny mogą przychodzić do nas zmarli i coś nam przekazywać, jakieś ważne dla nas informacje. Więc i Peter też może przyjść 
Napisane przez aga w



...no Aga!...jak to był dla Ciebie erotyczny sen to ja wymiękam...to w ogóle nie był sen tylko żart z mojej strony...wszystko wyssane z palca na poczekaniu...
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
17:09 12-15-2010

IP: 79.184.xxx.xxx








NO grafit pojechała 

Na szczęście nie mam i nie miałam nigdy erotycznych snów z Peterem. Może to dziwne, ale nigdy nie był on dla mnie też obiektem seksualnym. A zwłaszcza po swoim i moim nawróceniu. Oczywiście podobał mi się, bo chyba musiałabym być lesbą aby mi się taki facet nie podobał. Ale to podobanie było na zasadzie - ładny kotek też mi się podoba, ładny kwiatek, dom itd. Jak coś jest ładne to się podoba  nawet ładna dziewczyna może mi się podobać.

No ale może ja jestem wyjątkiem i większość fanek ma inne podejście? Niemniej mój apel o sny z Peterem jest nadal aktualny. Wierzę, że przez sny mogą przychodzić do nas zmarli i coś nam przekazywać, jakieś ważne dla nas informacje. Więc i Peter też może przyjść 
Napisane przez aga w



...no Aga!...jak to był dla Ciebie erotyczny sen to ja wymiękam...to w ogóle nie był sen tylko żart z mojej strony...wszystko wyssane z palca na poczekaniu...
Napisane przez grafit



wiem, wiem.. luzik

Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
18:45 12-15-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Ja bym sie chyba przestraszyl jak by mi sie przysnil. Niezaleznie od kontekstu ;D
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
18:52 12-15-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




Ja bym sie chyba przestraszyl jak by mi sie przysnil. Niezaleznie od kontekstu ;D
Napisane przez Planescape




A to dlaczego? przecież on żyje, tylko w innej rzeczywistości.

Jedno wiem, sen z Peterem na pewno nie przyszedł u mnie " na zawołanie". Już od wielu miesięcy miałam " pretensję", że skoro tyle się za niego modlę itp to "powinien" mi się " odwdzięczyć" jakimś znakiem we śnie. A tutaj miesiąc za miesiącem i nic.. Już zwątpiłam. I nagle się przyśnił. I na prawdę dużo dał mi ten sen. Takie jakieś pożegnanie z nim to chyba było. I chyba mi podziękował też, bo inaczej to by mnie nie przytulił chyba. W każdym razie to miło z jego strony, że nie zapomniał o mnie 
Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
22:10 12-15-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Nie przestraszylbym sie dlatego ze nie zyje. Tylko dlatego ze to Peter ;D

A tak poza tym to zartuje ;p Na pewno obalilibysmy po winku i zaczeli rozmowe na temety swiatopogladowo-religijne ;D
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
Avelinka
Niezarejestrowany
22:27 12-15-2010

IP: 46.113.xxx.xxx
Kiedyś dużo tu pisałam,bo miałam neta,później był czas przerwy,długi czas...ale muszę Wam krótkoopisać ten sen...pierwszy i jedyny raz przyśnił mi się w.....Święto Zmarłych a powód wydaje mi się był taki(bo nigdy mój kochany Peterek mi się nie śnił)niestety nie wspomniałam go w tym tak ważnym dla niego dniu...a więc śnił mi się namiętny seks z Nim,kochałam się z Peterem bez opamiętania,w tym śnie o każdej porze dnia i nocy i cały czas do niego wracałam,tak nie zapomnę o Nim i o jego muzyce...
Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
22:38 12-15-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Woohooo. Juz czuje jak Aga nadchodzi z karzaca mina! ;D
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
22:55 12-15-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




Woohooo. Juz czuje jak Aga nadchodzi z karzaca mina! ;D
Napisane przez Planescape



No jasne, że nadchodzę! Taki sen się nie liczy. To czysty sen erotyczny - a więc działanie wyobraźni. Widocznie dziewczyna i za życia Petera tak o nim myślała w sferze erotyki, że w końcu jej się przyśniło to. Dusze po śmierci nie używają w ten sposób " życia"
Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
23:04 12-15-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Nie zdziwilbym sie gdyby dusza Petera jednak mogla..nieco przelamac...ogolnie przyjete normy swiata eteralnego ;p
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
23:19 12-15-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




Nie zdziwilbym sie gdyby dusza Petera jednak mogla..nieco przelamac...ogolnie przyjete normy swiata eteralnego ;p
Napisane przez Planescape




hehe, a ja jednak wątpię. Zwłaszcza, że dusza Petera musiałaby uprawiać masową poligamię w snach odpowiadając na zapotrzebowanie napalonych fanek. A Peter przecież się nawrócił, więc do piekła nie poszedł, a tak grzeszą pewnie dusze potępieńców. 


Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
00:59 12-16-2010

IP: 178.36.xxx.xxx
...a ja tam wolałabym potępieńca w łóżku niż Petera nawróconego...przynajmniej nie byłoby nudno...biedny Peter...udusi się w zaświatach od ciężaru tych wszystkich różańców i mamideł......
Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
11:44 12-16-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Super. Po raz pierwszy autentycznie mam nadzieje ze zostane dusza potepiona ;p Aga no pomysl jak Ty nawracasz? ;D
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
12:39 12-16-2010

IP: 178.36.xxx.xxx




Super. Po raz pierwszy autentycznie mam nadzieje ze zostane dusza potepiona ;p Aga no pomysl jak Ty nawracasz? ;D
Napisane przez Planescape



...i tak trzymaj;D...i fakt, że kładzenie komuś czegoś łopatą do głowy najczęściej wywołuje nie pożądane skutki...
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
14:44 12-16-2010

IP: 178.36.xxx.xxx
http://www.facebook.com/home.php?#!/pho … 08303148&s et=a.474408228148.270257.5817713148


Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
15:38 12-16-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




Super. Po raz pierwszy autentycznie mam nadzieje ze zostane dusza potepiona ;p Aga no pomysl jak Ty nawracasz? ;D
Napisane przez Planescape




Pudło ja nie mam mocy nawrócenia kogokolwiek.. Jak powiedział św Augustyn, nawrócenie jest największym cudem jaki może być. Peter doświadczył tego cudu i uratował swoją duszę. Ale i dla Was nie ma jeszcze nic straconego. Ludzie wychodzili z większego bagna

Bartolo Longo (Bartłomiej Longo) przyszedł na świat 10 lutego 1841 r. w Latiano we Włoszech. Trzeciego dnia po urodzeniu został ochrzczony. Jego ojciec, Bartolomeo, był lekarzem, a matka, Antonia z domu Luparella, prowadziła dom. Od najmłodszych lat ta pobożna kobieta uczyła Bartola modlić się na różańcu.
Bartolo w wieku 5 lat został wysłany do pijarskiego Kolegium Braci Szkolnych w mieście Francavilla Fontana. Praktyka wczesnego oddawania dzieci do szkół była w ówczesnych czasach czymś zwyczajnym. W kolegium otrzymał on wszechstronne wykształcenie, także muzyczne. Grał na fortepianie i flecie, został dyrygentem szkolnej orkiestry. Wykazywał duże zdolności literackie, interesował się także fechtunkiem i tańcem.

Po ukończeniu szkoły w 1858 r. wstąpił na wydział prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Był to burzliwy okres w historii Włoch. Uniwersytety zostały skażone ateizmem, materializmem i liberalizmem. Wielu studentów, a nawet wykładowców, parało się praktykami okultystycznymi i spirytystycznymi. Teologią katolicką otwarcie pogardzano, a masoneria rozszerzała swoje wpływy. Niektórzy wykładowcy jawnie występowali przeciwko Kościołowi. Polecali studentom antyreligijne lektury jak np.

„Życie Jezusa” francuskiego filozofa Ernesta Renata. Pod wpływem tej książki i ateistycznego otoczenia, wiara Bartola uległa załamaniu. Wstąpił on do popularnej w Neapolu sekty spirytystycznej i sam zaczął uprawiać zakazane w Biblii okultystyczne praktyki. W krótkim czasie poczynił takie „postępy”, że antybiskup mianował go kapłanem szatana. W czasie jednego z bluźnierczych rytuałów Bartolo oddał swoją duszę diabłu.

W szatańskim opętaniu Longo trwał półtora roku. W tym czasie praktykował obrzędy, które były małpowaniem sakramentów świętych, zajmował się okultyzmem, organizował seanse spirytystyczne ze znanym neapolitańskim medium, brał udział w publicznych wystąpieniach antypapieskich inicjowanych przez wolnomularstwo.

Długie wyniszczające posty, diaboliczne wizje, nasilająca się depresja, doprowadziły Bartola na skraj obłędu.

Pewnego dnia zdawało mu się, że słyszy błagalny głos zmarłego ojca, który nawoływał go do powrotu do Boga. Zdesperowany poprosił o pomoc przyjaciela rodziny, profesora Vincenza Pepego, zwierzając mu się ze swojego opłakanego stanu. Ten zaszokowany wyznaniem Bartola zapytał go wprost, czy chce umrzeć w przytułku dla obłąkanych i zostać potępiony na wieki? Bartolo zaprzeczył. Długie rozmowy z przyjacielem przekonały go do rezygnacji z satanizmu i opuszczenia sekty. Profesor Pepe zaprowadził zagubionego Longo do biegłego w filozofii i teologii dominikanina, Alberta Radentego, który wiele razy pojawia sie na kartach niniejszej książki. U tego ojca Bartolo odbył spowiedź, a wkrótce wybrał go na swojego kierownika duchowego. Ojciec Radente uczył młodego prawnika podstaw teologii, wspierał modlitwami i postami, a 25 marca 1871 r. przyjął go do trzeciego zakonu dominikańskiego. Jako imię zakonne Bartolo wybrał „Brat Różaniec”.

Równocześnie zaczął odbywać pokutę. Odwiedzał swoich byłych znajomych z sekty i próbował ich nawracać. Spotkał się jednak z wyśmiewaniem i drwiną. To go nie zniechęciło. Dalej publicznie wyrzekał się swoich błędów, chodząc po modnych kawiarniach i miejscach spotkań neapolitańskich studentów. Udał się także ostatni raz na seans spirytystyczny. Trzymając w dłoniach medalik Matki Bożej zawołał: „Wyrzekam się spirytyzmu, bo jest on tylko plątaniną kłamstw i błędów!”

W 1864 r., po uzyskaniu doktoratu z prawa, Bartolo powrócił w rodzinne strony. Niebawem spotkał księdza Emanuela Ribera, redemptorystę, który przepowiedział mu, że Bóg chce od niego wielkich rzeczy. Pod wpływem tego kapłana Brat Różaniec złożył ślub czystości.

Bartolo pomagał biednym i chorym. W Neapolu, na polecenie swojego duchowego kierownika, przyłączył się do osób ze środowisk arystokratycznych, prowadzących działalność charytatywną. Tam poznał nauczyciela matematyki i filozofii, ojca Ludovica z Casorii. Ten przyszły błogosławiony poświęcił swoje życie dla misji i wykupu afrykańskich dzieci, które były traktowane jak niewolnicy. W domu Cateriny Volpicelli, założycielki Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca i przyszłej świętej, poznał swoją towarzyszkę życia i małżonkę, owdowiałą matkę pięciorga dzieci, hrabinę Mariannę de Fusco. Początkujący adwokat został administratorem dóbr hrabiny i prawnym opiekunem jej dzieci. Gdy zaczęły pojawiać się złośliwe plotki na temat ich przyjaźni, za radą papieża Leona XIII postanowili się pobrać, ale z zamiarem życia jak dobrzy przyjaciele, w czystej miłości.

Pierwszy raz do Pompejów Longo udał się w sprawach majątkowych hrabiny de Fusco. Podczas spaceru po okolicy wpadł w stan rezygnacji i przygnębienia. Pisał:

Pomimo pokuty wciąż gnębiła mnie myśl, że należę do szatana i nadal jestem jego niewolnikiem, a on oczekuje na mnie w piekle. Rozważając to popadłem w rozpacz i byłem bliski samobójstwa. Wtedy usłyszałem w moim sercu echo słów ojca Alberta, powtarzającego za Maryją: „Ten, kto propaguje mój różaniec, będzie zbawiony.” Te słowa oświeciły moją duszę. Upadłem na kolana i zawołałem: „Jeżeli te słowa są prawdą, to osiągnę zbawienie, ponieważ nie opuszczę tej dzikiej krainy, dopóki nie rozszerzę tutaj Twojego różańca.” W tym momencie rozległ się głos dzwonu kościoła parafialnego, obwieszczający ludziom czas modlitwy Anioł Pański. Było to jakby przypieczętowaniem mojej decyzji.

To, co wydarzyło się potem, opisuje sam autor w książce, którą oddajemy do rąk Czytelników.

Błogosławiony w swojej skromności rzadko wspomina o społecznych dziełach, które realizował. A jest o czym pisać. W 1884 r. założył czasopismo „Różaniec i Nowe Pompeje”, które po dziś dzień jest drukowane i rozprowadzane na całym świecie, obecnie w nakładzie 300 000 egzemplarzy. Longo stał się prekursorem budownictwa ­socjalnego dla robotników i najuboższych. Zakładał ochronki, szkoły dla sierot i pozostawionych samym sobie dzieci więźniów. Powołał Zgromadzenie Córek Różańca do prowadzenia sierocińców. Dbał o rozwój miasta i możliwość pracy w nim. Wokół bazyliki powstały drukarnie, fabryki i szwalnie. Została zbudowana stacja kolejowa, telegraf, szpital, obserwatorium meteorologiczne i geodynamiczne. Bartolo sam pracował z sierotami i dziećmi więźniów, uczył ich modlitwy i rzemiosła. Mawiał: „Moim mistrzem w wychowaniu dzieci nie są sławni pedagodzy i ich szkoły, lecz sam Chrystus.”

Przebywający w więzieniach rodzice nawracali się pod wpływem listów, modlitw i pobożności swoich dzieci, które znajdowały się pod opieką Longa i sióstr. W pracy apostolskiej i charytatywnej adwokat nie był sam. Wspomagała go wiernie żona Marianna, Caterina Volpiceli, a także lekarz Giuseppe Moscati, kanonizowany w 1987 roku.

W 1894 r. bazylika w Pompejach została uznana za najważniejsze sanktuarium różańcowe na świecie. Odtąd jej proboszczem zostaje każdy kolejny papież. W 1901 r. ofiarodawcy z całego świata ufundowali monumentalną fasadę bazyliki jako dar z prośbą o powszechny pokój. Przy tej okazji, Bartolo Longo przepowiedział, że kościół ten kiedyś odwiedzi sam papież. Stało się to trzykrotnie:

21 października 1979 r. i 7 października 2003 r. przybył tam Jan Paweł II, a 19 października 2008 r. Benedykt XVI.

Pomimo czterdziestoletniej pracy dla chwały Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, Longo stał się obiektem oskarżeń i oszczerstw na temat rzekomego niewłaściwego wykorzystania środków pieniężnych. Znosił to z godnością. Został oczyszczony ze wszystkich zarzutów, a papież Pius X, który poznał prawdę, przekazał założycielowi Nowych Pompejów najwyższe wyrazy szacunku i uznania. W 1906 r. Bartolo oddał swój osobisty majątek na rzecz Stolicy Apostolskiej. Następnie zrzekł się nadanego mu przez papieża stanowiska Zarządcy Świątyni i podjął pracę jako skromny pracownik w mieście.

To głównie dzięki jego wcześniejszym staraniom wokół świątyni powstało nowoczesne miasto, otwarte także na turystykę związaną z wykopaliskami. Opustoszała i zaniedbana niegdyś okolica zatętniła życiem. Nowe drogi, poczta, zakłady rzemieślnicze i usługowe, hotele dla przyjezdnych to tylko część inicjatyw inspirowanych przez Bartola. Papież Benedykt XVI powie o Pompejach 19 października 2008 roku:

Bartolo Longo powodowany miłością, był w stanie zaprojektować nowe miasto, które powstało wokół sanktuarium maryjnego, niczym promieniowanie jego światła wiary i nadziei. Siła miłości bowiem jest nieodparta: prawdziwie miłość porusza świat!

Longo pracował przy sanktuarium do 85. roku życia. Nigdy nie rozstawał się z różańcem i spowiadał się dwa razy w tygodniu. Jego modlitwa była tak intensywna, że jedna z osób, która go widziała, opisała to takimi słowami:

Widziałem go często z rozpostartymi ramionami i oczami utkwiony w niebo lub w obraz naszej Matki Bożej, całkowicie bez świadomości tego, co się działo wokół niego. Zapytany, czy widział Matkę Bożą, Bartolo odpowiadał: „Tak, ale nie taką, jaka jest w Niebie.”

9 lutego 1924 r. zmarła Marianna de Fusco, ukochana przyjaciółka i żona Bartola. Spadkobiercy hrabiny zajęli jej dom. Sytuacja ta stała się przyczyną wielkich cierpień adwokata. Longo wyjechał w rodzinne strony, do Francavilli. Dopiero po usilnych namowach przyjaciół, 23 kwietnia 1925 r. wrócił do Pompejów. I znów, jak w 1872 r., nie posiadał niczego. Ale tym razem czekało na niego miasto. Mieszkańcy odświętnie i radośnie przywitali swojego dobroczyńcę.

30 maja 1925 r. Bartolo Longo otrzymał zaszczytny tytuł Rycerza Wielkiego Krzyża Orderu Grobu Świętego w Jerozolimie. W ostatnich miesiącach swojego życia Longo cieszył się wspaniałą przyjaźnią doktora Moscatiego, który został jego lekarzem. Giuseppe Moscati widział adwokata ostatni raz rankiem, 5 października 1926 roku. Tego dnia powrócił do Neapolu i nie wiedząc jeszcze o tym, że Longo zmarł, powiedział do jego rodziny „Bartolo poszedł do nieba”.

Ostatnie godziny życia sędziwy adwokat spędził na modlitwie różańcowej, otoczony przez swoje ukochane pompejańskie sieroty. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Moim jedynym marzeniem jest zobaczyć Maryję, która mnie uratowała, i która mnie wyrwie z szatańskich sideł”.

Bartolo Longo zmarł nie posiadając niczego, wszystkie sprzęty w jego mieszkaniu były zinwentaryzowane przez wrogich mu krewnych zmarłej żony. Został pochowany w krypcie pod ukochanym obrazem Matki Bożej Pompejańskiej, której zawierzył i oddał wszystko.

Dwa lata po jego śmierci Dolina Pompejańska została uznana za niezależną gminę. To było ukoronowaniem wielkiego wysiłku Bartola Longa, który jako prawnik starał się o to przez wiele lat. Liczne przeszkody administracyjne paraliżujące rozwój Doliny bardzo leżały mu na sercu, o czym także można przeczytać w niniejszej książce.

Warto pamiętać, że Longo nie tylko zbudował Nowe Pompeje, miasto, które po wiekach zapomnienia odrodziło się dzięki jego inicjatywie budowy kościółka. Zamierzany niewielki kościół wyrósł na potężne sanktuarium Matki Bożej Różańcowej i urodzajną glebą ewangelizacji. Brat Różaniec był także inicjatorem odmawianej po dziś dzień przez miliony wiernych modlitwy piętnastu sobót. Napisał wiele modlitewników, nowenn, rozważań, szerzył przekazaną w objawieniu Matki Bożej Nowennę Pompejańską, zwaną Nowenną nie do odparcia. Jak stwierdził w swojej suplice do Królowej Różańca Świętego, „Różaniec jest równocześnie medytacją i prośbą. Wytrwałe błaganie zanoszone do Matki Bożej opiera się na ufności, że macierzyńskie wstawiennictwo wszystko może uzyskać od Serca Syna”. Pamiętajmy, że to dzięki jego inicjatywie, w 1883 r. papież Leon XIII ustanowił październik miesiącem szczególnej modlitwy różańcowej.

26 października 1980 r., ten były satanista, oddany konwertyta i społecznik, został wyniesiony na ołtarze. Jan Paweł II nazwał go „wzorem dla współczesnych świeckich katolików”. Obecnie trwa proces kanonizacyjny bł. Bartola Longa.
Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
16:30 12-16-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Nadejdzie kiedys taki dzien ze przeczytam te Twoje 30 akapitowe posty Ago ;D Ale to jeszcze zdecydowanie nie jest ten dzien. Ide cos zjesc ;p
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
Didi
Typoholik

Nadano:
17:13 12-16-2010
Posty:241
Zarejestrowany:
16:25 06-23-2007

IP: 93.159.xxx.xxx
słuchajcie Agi i podążajcie za jej słowem, albowiem tylko ona zna prawdę i godna jest ją głosić....


Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
18:26 12-16-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




słuchajcie Agi i podążajcie za jej słowem, albowiem tylko ona zna prawdę i godna jest ją głosić....
Napisane przez Didi



No bez przesady, prawdę zna każdy chrześcijanin i każdy ochrzczony jest godny ją głosić

Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
18:57 12-16-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Jesli chodzi o religie to zawsze wychodzilem z zalozenia ze prawda to klamstwo ktoremu sie poszczescilo ;p

Wiem maja juz na mnie specjalny kociol w odpowiednim kregu. Jakos to zniose. Tylko zawsze sie zastanawiam: trafie do piekla chrzescijan czy do piekla muzulmanskiego? Tyle ich jest mozna sie pogubic...
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
21:41 12-16-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




Jesli chodzi o religie to zawsze wychodzilem z zalozenia ze prawda to klamstwo ktoremu sie poszczescilo ;p

Wiem maja juz na mnie specjalny kociol w odpowiednim kregu. Jakos to zniose. Tylko zawsze sie zastanawiam: trafie do piekla chrzescijan czy do piekla muzulmanskiego? Tyle ich jest mozna sie pogubic...
Napisane przez Planescape



hehehe, żebyś wiedział jak tam jest niefajnie...

A teraz słuchajcie, co się zdarzyło, gdy znajdowałam się w tej straszliwej sytuacji... Co za potworny strach! Nagle zobaczyłam, że demony istnieją. Przybyły teraz, by mnie zabrać. Widziałam przede mną diabły w całej ich potworności. Żaden z wizerunków, jakie dotychczas widziałam na ziemi, nie może nawet w najmniejszym stopniu przedstawić tego, jak straszliwie wyglądają.

I tak oto widzę, jak naraz wychodzi ze ścian sali operacyjnej wiele ciemnych postaci. Wydają się być normalnymi i zwyczajnymi ludźmi, ale wszystkie mają to przeraźliwe, okropne spojrzenie. Nienawiść emanuje z ich oczu. I natychmiast pojmuję, że jestem im coś winna. Przybyły, by mnie zainkasować, bo przyjmowałam ich propozycje do grzechu. Teraz musiałam za to zapłacić, a ceną byłam ja sama. Zaprzedałam diabłu moją duszę. Dobiłam z nim interesu. Moje grzechy miały bowiem swoje konsekwencje. Grzechy należą do szatana, nie są czymś za darmo od niego, trzeba za nie zapłacić. Ceną jesteśmy my sami. Kiedy więc robimy zakupy w jego sklepie – że się tak wyrażę – będziemy musieli zapłacić za towar. Bądźmy tego świadomi. Ujrzałam nagle, jak stawały się żywe wszystkie moje grzechy, które popełniłam od mojej ostatniej spowiedzi, to znaczy od ostatniej spowiedzi u katolickiego księdza i jego rozgrzeszenia.

Musimy zapłacić za każdy grzech. Płacimy naszym spokojem sumienia, naszym wewnętrznym pokojem, naszym zdrowiem... A gdy jesteśmy wiernymi, stałymi klientami w supermarkecie szatana i kupujemy tylko w jego sklepie, na końcu on sam nas zainkasuje. Stajemy się jego własnością. Sprzedaliśmy mu swoją duszę.



Największym kłamstwem, największą sztuczką diabla

jest to, że szerzy bajki, jakoby go w ogóle nie było.

Te straszne, ciemne postaci okrążają mnie i oczywistą rzeczą jest, że przybyły tylko w jednym celu: zabrać mnie ze sobą. Prawdopodobnie nie macie wyobrażenia, jaka to była trwoga, okropny strach... do tego stopnia, że w tej sytuacji na nic mi się zdał mój intelekt, wiedza, moje akademickie tytuły i ukończone kształcenie zawodowe. Były całkowicie bez wartości.

Te grzechy wciągają więc nas w głąb, w dół, do ojca kłamstwa. Ale gdy my, nieudacznicy, przynosimy Bogu nasze grzechy w sakramencie pokuty i pojednania, wtedy to On płaci cenę. On zapłacił ją na Krzyżu Swoją własną Krwią i życiem. I On ponownie płaci za każdym razem, gdy grzeszymy. Zniósł dla nas potworne męki, które sobie sami zgotowaliśmy i które były zobowiązaniem wobec właściciela grzechów – szatana. Zostaliśmy odkupieni przez Jezusa Chrystusa. Mamy więc prawo do Jego Królestwa, Jego życia, gdyż uczynił nas dziećmi Bożymi.

I oto przybyły te ciemne istoty, by zainkasować swą własność – mnie... Widziałam, jak wychodzą ze ścian i wkraczają do sali. Mnóstwo istot, które nagle stanęły wokół mnie. Na zewnątrz wyglądały początkowo normalnie, ale spojrzenie każdej było pełne nienawiści, pełne diabelskiej nienawiści. I były takie bezduszne, wewnętrznie wypalone. Moja dusza wzdrygała się i drżała, i natychmiast zrozumiałam, że były demonami. Zrozumiałam, że znajdowały się tu z mojego powodu, bo byłam im coś winna, grzech bowiem nie jest czymś gratis. Największą podłością i kłamstwem diabła jest wmawianie ludziom, że w ogóle nie istnieje. To jego strategia... później ten kłamca może robić z nami wszystko, co chce. I oto z przerażeniem zrozumiałam: Och, istnieją!

Zaczęły mnie okrążać, chciały mnie dostać. Możecie sobie wyobrazić mój strach, moje przerażenie? To była istna trwoga! Na nic mi się zdała moja wiedza, rozum i pozycja społeczna. Zaczęłam tarzać się po ziemi, rzucać się na moje ciało, ponieważ chciałam uciec do niego, ale ono już mnie nie wpuszczało; to napawało mnie przerażającym strachem. Zaczęłam biec i uciekać. Nie wiem jak, ale przedarłam się przez ścianę sali operacyjnej. Nie chciałam nic innego jak tylko uciec, ale gdy przeszłam przez ścianę, trafiłam w próżnię. Zostałam wciągnięta w jakiś tunel, który nagle pojawił się i prowadził w dół.

Na początku było jeszcze trochę światła. Przypominało wosk pszczeli. I roiło się tu jak w ulu, tak wielu ludzi tu było. Dorośli, starcy, mężczyźni, kobiety – krzyczący głośno, przenikliwie, zgrzytający zębami. Byłam wciągana coraz głębiej i zmierzałam nieprzerwanie w dół, mimo że ciągle starałam się stamtąd wydostać. Światło stawało się coraz bardziej skąpe, a ja leciałam tym tunelem, aż ogarnęła mnie niezwykła ciemność. Górę spowijało światło, w dole zaś była coraz większa ciemność. Możecie sobie wyobrazić, jak się rozradowałam, gdy zobaczyłam swą matkę w tym świetle. Była cała jasna. Umarła wiele lat temu. Naraz zrozumiałam, że tymi białymi szatami, w które moja matka niczym słońce była przyobleczona, były wszystkie te Msze św., w których uczestniczyła w swoim życiu. Nie miałam możliwości dostać się do niej i pozostać przy niej. Bezbronna zapadłam w tę ciemność, której nie da się z niczym porównać. Najciemniejsza ciemność tej ziemi jest przy niej jasnym południem. I tamtejsza ciemność wywołuje straszne cierpienia, przerażenie i wstyd. I strasznie cuchnie. Widziałam coraz więcej strasznych postaci i istot zniekształconych w sposób, którego nie można sobie wyobrazić.

więcej fajnych opisów:

http://voxdomini.com.pl/sw/gloria_polo.htm
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
22:08 12-16-2010

IP: 178.36.xxx.xxx
...już wklejałaś te teksty aga...albo linki do nich...w każdym razie znam to...
...biedny DiabUł...i jego się czepiać zaczeli...ktoś tu ma ograniczoną fantazję jeśli na widok demonów się dziwi...od tego są demonami...i ma im z oczu patrzeć tak, żeby ten kto ma powody się bać...BAŁ SIĘ!!!...
...a niby Diabeł udaje, że go nie ma??...to dopiero nowina...chyba tylko mógłby go przeskoczyć Pan Bóg dając świadectwo, że jest...że nie zasną...
Odpowiedz z cytatem
majeran
Niezarejestrowany
23:24 12-16-2010

IP: 83.29.xxx.xxx
Dajcie spokój mam inne książki do czytania:p Aga napisz całą książkę:d Didi a Ty byś dała więcej siebie, a nie zdjęcia siakiś krajobrazów No ten tego wiesz ...Jezu, chyba mi wali po robocie
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
23:30 12-16-2010

IP: 178.36.xxx.xxx




Dajcie spokój mam inne książki do czytania:p Aga napisz całą książkę:d Didi a Ty byś dała więcej siebie, a nie zdjęcia siakiś krajobrazów No ten tego wiesz ...Jezu, chyba mi wali po robocie
Napisane przez majeran



...Didi!!!...słuchaj Majerana!!!...ta fotka co ją wywaliłaś była bardzo ok...poza tym ładnemu we wszystkim ładnie...tzn.że bez flaszek też Ci do twarzy:...**
Odpowiedz z cytatem
majeran
Niezarejestrowany
23:56 12-16-2010

IP: 83.29.xxx.xxx
jaka fotka? Bez alkoholu dobrze, a z alkoholem jeszcze lepiej
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
01:17 12-17-2010

IP: 178.36.xxx.xxx




jaka fotka? Bez alkoholu dobrze, a z alkoholem jeszcze lepiej
Napisane przez majeran



...ocho...a co Ty Rumburaczku taki ciekawy;D...fajna ta nasza Didi...przyznasz chyba...tylko nie nie chce pokazać więcej swojej urody (Didi zabij mnie ale tak uważam)...widziałam fotkę na której Ona twierdzi, że źle wyszła...haha...chciałabym tak źle wychodzić na fotkach
Odpowiedz z cytatem
majeran
Niezarejestrowany
10:28 12-17-2010

IP: 83.4.xxx.xxx
a ciekaw ciekaw JUtro imprezka wiec jak wytrzezwieje to wpadne na forum, Moze to trwac dlugoD Wiec jak cos to zegnam
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
11:44 12-17-2010

IP: 178.36.xxx.xxx




a ciekaw ciekaw JUtro imprezka wiec jak wytrzezwieje to wpadne na forum, Moze to trwac dlugoD Wiec jak cos to zegnam
Napisane przez majeran



...ale to chyba nie ta urodzinowa?...Ty się posuniesz w wieku dopiero 27...no i nie odpowiedziałeś czy tasaka pożyczysz?...bo nie wiem czy tłuc się do tego wrocka czy dać sobie spokój...bo co to za zabawa bez tasaka...
Odpowiedz z cytatem
majeran
Niezarejestrowany
12:07 12-17-2010

IP: 83.4.xxx.xxx
Urodzinowa prawie 10 dni wczesniej. Bo kto zaraz po świetach, a przed sylwestrem poszedl by na impreze? A tasak to jest kolegi. Narzedzie do zabijania karpi na swieta
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
12:37 12-17-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




...już wklejałaś te teksty aga...albo linki do nich...w każdym razie znam to...
...biedny DiabUł...i jego się czepiać zaczeli...ktoś tu ma ograniczoną fantazję jeśli na widok demonów się dziwi...od tego są demonami...i ma im z oczu patrzeć tak, żeby ten kto ma powody się bać...BAŁ SIĘ!!!...
...a niby Diabeł udaje, że go nie ma??...to dopiero nowina...chyba tylko mógłby go przeskoczyć Pan Bóg dając świadectwo, że jest...że nie zasną...
Napisane przez grafit



nie ma się z czego naigrywać. Ze dwa lata temu przeżyłam podobne wydarzenie jak to opisane przez Glorię Polo. Widziałam podobne rzeczy. Życzę tego każdemu. Po czymś takim ( jeżeli się przeżyje to ) nic już nie jest takie samo. Człowiek się zmienia o 180 stopni. Dlaczego? Bo to jest tak straszliwe przeżycie, że wywraca w człowieku wszystko, zmienia go NATYCHMIAST. Człowiek jakby budzi się ze snu i widzi rzeczy takimi jakie są w rzeczywistości. Takie jakby oświecenie następuje.

Odpowiedz z cytatem
Didi
Typoholik

Nadano:
22:40 12-17-2010
Posty:241
Zarejestrowany:
16:25 06-23-2007

IP: 93.159.xxx.xxx
ale mi pojechaliście  Grafit, no dziękuję bardzo za uznanie, choć to rzecz gustu... miło mi bardzo, że ktoś docenia moje wysiłki w dążeniu do jako takiej prezencji.
a ze zdjęciami to ciężko będzie, bo zwykle staję po drugiej stronie aparatu. Majeran, baw się dobrze, tylko żebyś nie zaginął w akcji...


Odpowiedz z cytatem
al-ghul   
Typoholik

Nadano:
21:27 12-29-2010
Posty:229
Zarejestrowany:
02:19 04-17-2010

IP: 83.20.xxx.xxx
ludzkie mozgi sa dosc podobne i nie dziwota, ze objawiaja czasami podobne objawy choroby psychicznej, przewidzen i objawien. nie ma sie co dziwic i widziec w tym od razu przejawow dywinerii. czemu tak latwo imaginacje lubimy utozsamiac z tym co boskie? to najwyrazniej musi siedziec w wiekszosci naszych gemow i mozgow...zdecydowanie wole podejscie z rezerwa do takiego typu rewelacji, skoro nawet nie wiemy jak dziala mozg i ile jego pokladow zosaje przez czlowieka niewykorzystanych...
1, 2, 3, 4...I don't wanna live no more!

Odpowiedz z cytatem
al-ghul   
Typoholik

Nadano:
21:33 12-29-2010
Posty:229
Zarejestrowany:
02:19 04-17-2010

IP: 83.20.xxx.xxx
a swoja droga, oswiecenie niejedno ma imie, i niekoniecznie religijne...
1, 2, 3, 4...I don't wanna live no more!

Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
23:35 12-30-2010

IP: 178.36.xxx.xxx
...a ja dzisiaj śniłam do południa...no fakt, że od 6rano...ale Pieter mi się śnił i śnił i śnił...nic konkretnego...hmmm...ale cholernie miło było...
...a teraz pytanie do Agi...bardzo serio...szukam pomocy dla kogoś kto umiera i jest bardzo wierzący...jakieś wody...oleje...itp...gdzie tego szukać...jak dodać nadziei komuś kto jeszcze wczoraj nie wiedział a dziś się dowiedział, że zostało mu sześć tygodni życia...
Odpowiedz z cytatem
Planescape 

Nadano:
11:01 12-31-2010
Posty:303
Zarejestrowany:
18:13 05-17-2007

IP: 87.207.xxx.xxx
Dokladnie. Mozna np wlaczyc swiatlo. I juz oswiecenie murowane.
"It is sometimes an appropriate response to reality to go insane." - Philip K. Dick

Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
18:10 12-31-2010

IP: 79.184.xxx.xxx




...a ja dzisiaj śniłam do południa...no fakt, że od 6rano...ale Pieter mi się śnił i śnił i śnił...nic konkretnego...hmmm...ale cholernie miło było...
...a teraz pytanie do Agi...bardzo serio...szukam pomocy dla kogoś kto umiera i jest bardzo wierzący...jakieś wody...oleje...itp...gdzie tego szukać...jak dodać nadziei komuś kto jeszcze wczoraj nie wiedział a dziś się dowiedział, że zostało mu sześć tygodni życia...
Napisane przez grafit



bardzo wierzący... to ma szanse wygrać jeszcze tą walkę. Ja propaguję tzw Nowennę Pompejańską. TO cudowna Nowenna do Matki Bożej Różańcowej z Pompejów. Dzieją się na prawdę cuda, ludzie wychodzą ze śmiertelnych chorób, mam na to świadectwa np to:

W ubiegłym roku ktoś bliski z mojej rodziny
zachorował na nowotwór złośliwy tarczycy , lekarze nie mieli gwarancji,
że nie będzie przerzutów i nie mogli stwierdzić autorytatywnie, ze
operacja przynieść może poprawę..ba jeden z profesorów dawał tej osobie
tylko miesiąc życia..
Cóż więc mnie pozostało, mając świadomość, ze moje dziecko jest w
zawirowaniu z którego nie wiadomo czy wyjdzie..
Zaczęłam szukać lekarki i bardzo szybko znalazłam
a jest nia Królowa Różańca św Pompejach..Zaczęłam odmawiać rozaniec sw
wedlug opisu przez Matke Boza..w ksiazce.Po jakims czasie lekarz nie
widzac poprawy zadecydowal operacje poniewaz biopsje caly czas
wykazywaly komorki zlosliwe rakotworcze..Coz za wielkie byly lzy radosci
kiedy Po operacji okazalo sie , ze rak zginol wszystko jest
czyste..Lekarze asystujacy podczas operacji
majac przed oczyma wyniki biopsji, nie potrafili tego wytlumaczyc
medycznie i wcale sie im nie dziwie, poniewaz syna uleczyla Krolowa
Rozanca sw z Pompeí..
Wszystkim polecam ta modlitwe , poniewaz nie odejdzie nikt nie
wysluchany..

Miesiac temu u corki mojej przyjacioki mieszkajaca w Rzymie wykryto raka
zlosliwego..Opowiedzialam o synu i powiedzialam jak sie modlic..
Nie tak dawno temu bo w pierwszych dniach wrzesnia corka mojej
przyjaciolki byla w Pompei w Sanktuarium podziekowac z cud Matence
Pompejanskiej , Krolowej rozanca sw.

To autentyczne przypadki cudownych uzdrowień dzięki tej Nowennie.


, ale trzeba odmawiać cały Różaniec - 3 części. Napisz do mnie i podaj adres tej osoby, to wyślę jej tą Nowenną i książkę o Nowennie.

Poza tym polecam bardzo zawołać księdza aby przyszedł z Sakramentem Chorych, to taki Sakrament gdy ktoś jest bardzo chory, ma on moc uzdrowienia, podtrzymania na duchu. To nie jest tzw Ostatni Sakrament. Gdy byłam bardzo chora przyjęłam Sakrament chorych i dosłownie od razu prawie poprawił się mój stan zdrowia i szybko doszłam do siebie. Także sprowadźcie księdza i napisz a ja prześlę to co trzeba tej osobie. Ma szanse, ale trzeba się śpieszyć. Cuda się zdarzają na prawdę.

mój meil agwos@wp.pl

Daj dane to w poniedziałek wysyłam.
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
18:25 12-31-2010

IP: 79.184.xxx.xxx
Najważniejsza jest wiara. Niech ta osoba wierzy, że zostanie uzdrowiona, a zostanie. A ta Nowenna to na prawdę dla wielu ostatnia deska ratunku. W ksiązce są opisane beznadziejne przypadki śmiertelnych chorób, gdzie lekarze nie dawali żadnych szans. Ale osoby wierzyły w uzdrowienie i na przekór wszystkiemu i wszystkim modliły się Nowenną Pompejańską. I doznały łaski uzdrowienia. Ze swej strony także pomodlę sie za tą osobę do Matki Bożej Różańcowej z Pompejów. Oto Jej cudowny obraz:

http://www.santuario.it/public/00000076_Madonna.jpg

A to filmik o Jej Sankturaium:

http://www.youtube.com/watch?v=PvETgjd27LU

Powiedz tej osobie, że jeszcze nie wszystko stracone, że Różaniec może uratować jej życie. Niech już zacznie odmawiać różaniec. A jak dostanie książke i Nowennę to Nowennę. Tutaj masz też stronę o Nowennie:

http://www.pompejanska.pl/22,jak-odmawiac-nowenne-.html

Niech odmawia ją tylko w intencji SWOJEGO uzdrowienia, bo przy Nowennie może być tylko jedna intencja. W przypadku takim jak piszesz to intencją powinno być - UZDROWIENIE. Ewentualnie może tą Nowennę odmówić ktoś z rodziny w intencji uzdrowienia tej osoby, ale jak może ta osoba to lepiej niech sama odmawia.
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
18:34 12-31-2010

IP: 178.36.xxx.xxx
...dziękuję...odezwę się do poniedziałku...
Odpowiedz z cytatem
aga w
Niezarejestrowany
18:47 12-31-2010

IP: 79.184.xxx.xxx
mam jeszcze jeden pomysł. Dobrze by było aby ta osoba obiecała coś Matce Bożej. Np, że gdy zostanie uzdrowiona to wybierze się na pielgrzymkę dziękczynną gdzieś do Jej Sanktuarium.

Ja zrobię tak. Ja się będę modlić do Bł Bartolo Longo - tego nawróconego satanisty ( dzięki Niemu mam Sankturium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach, on szerzył Nowennę Pompejańską ) o cudowne uzdrowienie. Tak sie robi - modli się do Błogosławionego o wstawiennictwo. W jego przypadku potrzebny jest cud do kanonizacji. Jeżeli lekarze dają tylko 6 tygodni życia to znaczy, że może pomóc tylko cud. A Bł Longo " potrzebuje " cudu aby mógł zostać ogłoszonym świętym.

Chyba jestem jego głównym propagatorem obecnie w Polsce i bardzo mi zależy aby jak najszybciej został ogłoszony świętym.

Umówmy się tak, jeżeli nastąpi cud - to zgłosisz to do mnie i wtedy ja się zajmę tą sprawą od strony formalnej. Tzn cud ów będzie przypisany także wstawiennictwu Bartola, do którego od dnia dzisiejszego zaczynam się modlić. Napisz mi na priv imię tej osoby.

Może to dla Ciebie dziwne, ale tak się właśnie robi. Tylko trzeba się trzymać zobowiązań... A więc jak będzie cud to ta osoba podda się odpowiednim badaniom lekarskim i da świadectwo dla Kościoła swego uzdrowienia przez wstawiennictwo Bł Bartolo Longo, oraz Matki Bożej Pompejańskiej. Ja wtedy zgłoszę to do Kościoła w Polsce tzn ludzi, którzy modlą się do Bł Bartola i proszą także o taki cud tzw kanonizacyjny i mają swojego Biskupa.
Później sprawa pójdzie do Włoch i do tamejszych ludzi, któzy zajmują sprawą kanonizacji Bł Bartolo. BYć może to dla Ciebie SF ale tak się robi i takie cuda się zdarzają.
Odpowiedz z cytatem
grafit
Niezarejestrowany
21:13 01-5-2011

IP: 178.36.xxx.xxx
...aga...książka dotarła...jeszcze raz Ci dziękuję za pomoc i chciałam powiedzieć, że dzisiaj jeden z lekarzy zdecydował się ją naświetlać, więc jeśli to działa to tym bardziej Ci dziękuję...
...ja wciąż jestem niepokorna ale trzymam kciuki za Tych co potrafią wierzyć...tak na prawdę...
Odpowiedz z cytatem

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
jak objac kobiete komenda amx mam 16lat i Darmowe gry java na komórkę www.tyskie.pun.pl